Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 września 2012

InterŚwiat

Na odwrocie okładki książki "InterŚwiat" czytamy : " Mistrz opowieści, Neil Gaiman i nagrodzony Emmy pisarz science fiction Michael Reaves połączyli swe siły i stworzyli niesamowitą historię o magii, nauce , honorze i przeznaczeniu pewnego wyjątkowego chłopca - i innych jemu podobnych "  Po takiej zachęcie nie pozostaje nic innego jak przeczytać tą wyjątkowa  z opisu książkę , zwłaszcza dla miłośników gatunku jak i Neila Gaimana to wydawałoby się pozycja obowiązkowa. Czy tak jest w istocie ? Neila Gaimana myślę nie trzeba przedstawiać , do tej pory przeczytałam   trzy powieści tegoż autora - rewelacyjną " Nigdziebądź" , "Dobry Omen" napisaną wraz z Terrym Pratchettem oraz "Gwiezdny pył " ( mimochodem-ekranizacja podobała mi się dużo bardziej niż książka ) Autor znany jest również z takich tytułów jak "Karolina " czy "Amerykańscy Bogowie" a w Conditionery of Literary Biography wymieniany jest jako jeden z najwybitniejszych pisarzy fantasy.  Jest także autorem scenariuszy m.in do filmu Beowulf  z 2007 r  czy serialu BBC Nigdziebądź , na podstawie jego powieści.
 Niestety, drugi z panów Michael Reaves kompletnie nie był mi znany ,więc zajrzałam do Wikipedii   i ujrzałam taką oto lakoniczną  informację " amerykański pisarz, scenarzysta i producent. Jest autorem kilkunastu powieści fantastyczno-naukowych. Tworzy scenariusze do seriali telewizyjnych i filmów animowanych."  Kompletnie nic mi to nie powiedziało, jakich książek , których seriali ?  Praktycznie nic się o tym panu nie dowiedziałam, pogrzebałam dalej i  okazało się że  nazwisko Michaela Reavesa pojawia się głównie przy książkach z cyklu Gwiezdne Wojny oraz jako współscenarzysty popularnych seriali animowanych m.in Batmana iTransformers wyświetlanych także i w Polsce.  Stąd wspomniana na wstępie telewizyjna nagroda Emmy za najlepszy scenariusz  .

Czyli do napisania tej książki zasiadło dwóch wytrawnych autorów specjalizujących się w  jednym  z moich ulubionych gatunków : fantastyczno-przygodowym. Czy udało im się stworzyć wyjątkową , zapadającą w pamięć powieść ? Postaram się obiektywnie opisać  uczucia , jakie miałam w czasie oraz po zakończeniu czytania. 

Jest to powieść ze wspomnianego już gatunku fantastyczno-przygodowego , przyznam że do sięgnięcia po ta książkę skłoniło mnie  w dużej mierze nazwisko Neila Gaimana , fakt ze jest to powieść głównie skierowana do młodego odbiorcy domyśliłam się po okładce bo w opisie nie było o tym mowy. Nie przeszkadzało mi to ponieważ lubię dobre książki młodzieżowe a nazwisko autora świadczyło na jej korzyść.

Joey Harkera w zasadzie nic nie wyróżnia,  byłby przeciętnym chłopcem gdyby nie pewna niezwykła przypadłość....Joey  potrafi zgubić się nawet we własnym domu . Jest to  zabawne  do momentu gdy chłopak gubi się na dobre...przechodząc do innego wymiaru. Okazuje się że włada duża zdolnością , dzięki której może podróżować pomiędzy różnymi wymiarami i alternatywnymi światami. O jego moc zabiegają dwie potężne frakcje Binarium oraz Rząd RUN, przebywające ze sobą w konflikcie .Zrobią one wszystko aby ją kontrolować i wykorzystać w niecnym celu .Jest też trzecia organizacja, tytułowy InterŚwiat mająca za zadanie zachowanie równowagi pomiędzy wszystkimi światami . Joey dołącza do tej ostatniej, gdzie poznaje  różne wersje samego siebie , różniące się wiekiem i  cechami charakterystycznymi dla danych alternatywnych światów. Organizacja ta jest złożona wyłącznie z takich Joeyów obdarzonych  nieprzeciętnymi zdolnościami . Nasz Joey ,zaczyna intensywne szkolenie aby nabyć wiedzę potrzebną do walki z pozostałymi wrogimi siłami ,które czerpią  swą siłę z magii (Rząd RUN  ) oraz z nauki ( Binarium ), w InterŚwiecie natomiast korzysta się z obu tych sił...

W książce można napotkać kilka oryginalnych pomysłów dotyczących Aniołów i Wilkołaków - jako innych wersji Joeya pochodzących z alternatywnych rzeczywistości czy też tajnego stowarzyszenia Illuminatów jako wrogich szpiegów, rządzących zza kulis   Sama fabuła niosła ze sobą duży potencjał - alternatywne Ziemie , wędrówki między wymiarami , to jest coś co bardzo lubię i chyba dlatego spodziewałam się czegoś bardziej porywającego. Niestety historia Joeya i jemu podobnych wcieleń nie wciągnęła mnie , więcej - momentami się nudziłam i dalej czytałam tylko po to aby tę historię dokończyć. Neil Gaiman ma swój niepowtarzalny styl do którego przyzwyczaił mnie w poprzednich powieściach  ale gdy porównam Nigdziebadź do InterŚwiata to jakbym widziała niebo a ziemię. Oczywiście InterŚwiat jest tu skierowany do innych odbiorców ale uważam że ręka mistrza powinna być widoczna bez względu na to co pisze, być może pan Gaiman nie powinien jednak współtworzyć na spółę i ograniczyć się do indywidualnych projektów.  Jako ciekawostkę , wspomnę iz pierwotnie autorzy chcieli aby pomysł był wykorzystany w serialu telewizyjnym jako " zabawna telewizyjna przygodówka" jednak nie udało im się nikogo tym zainteresować i w efekcie powstała ta książka. Moim zdaniem mieli bardzo fajny pomysł i taki serial mógłby  się spodobać , a  książka może byłaby znacznie lepsza gdyby od początku miała być powieścią  a nie scenariuszem.
Nie skreślam tej książki całkowicie, określam ją jedynie jako lekką, prostą historię skierowaną do młodego czytelnika lub dla fanów Neila Gaimana ewentualnie  Michaela Reavesa . 

ps. Mam wielka prośbę dotyczącą spraw technicznych , pojawiły sie sygnały od niektórych bloggerów że cos  z moja stroną jest nie tak,   na tekst zachodzą obrazki i przez to jest nieczytelny. Tylko że u  jednych ten problem występuje a u innych nie . Proszę osoby odwiedzające mnie  o podanie , jak jest u Was ?


środa, 16 maja 2012

Ogród nieziemskich rozkoszy


Witam wszystkich , po krótkiej blogowej przerwie spowodowanej przeciążeniem komórek mózgowych, za dużo się ostatnio zwaliło na tą moją  głowę i zaniemogłam.  "Ogród nieziemskich rozkoszy " czytałam bardzo długo,wieczorami po kilka stron zaledwie - choć lektura okazała się rewelacyjna , co z tego jak sił brakło i zmęczenie brało górę .  Przynajmniej książka okazała się pierwszej klasy rozweselaczem, uśmiech mimowolnie cisnął się na usta podczas czytania . Dziwię się ze prędzej nie miałam  w ręku książki tego autora, Robert Rankin ma dar tworzenia pozytywnie zakręconych, zwariowanych opowieści a książka jest trochę jak ze snu.
Maxwell Karrien jest przeciętnym facetem który spędza sporo czasu w świecie fikcji, zanurzony w świecie czytanych książek . Gdy pewnego dnia dostaje dyplom Królewskiej Nagrody Przemysłowej jest przekonany że nie wyniknie z tego nic dobrego , przecież kto jak kto, ale on Maxwell Karrien nie przepracował w życiu ani jednego dnia, co to to nie. Spanikowany i zdezorientowany , szuka sposobu na pozbycie się nagrody. Ale to tylko początek , wokół niego mają miejsce przedziwne ( patrz: pozbawione logiki i rozsądku ) wydarzenia  i nim się Maxwell połapał o co w tym wszystkim chodzi , było już za późno - gdyż nagle znalazł się w przedziwny sposób ( patrz: pozbawiony logiki i rozsądku) w odległej przyszłości , pośród bohaterów swej ulubionej powieści.  W czasie gdy nasz bohater próbował pozbyć się dyplomu, nastąpiło pęknięcie rzeczywistości i świat zmienił się radykalnie , Ziemia opuściła epokę nauki oraz rozsądku i pomknęła  w kierunku mitów. Technologia przestała istnieć a świat pogrążył się w świecie legend, czarów, cudów i innych niespotykanych do tej pory dziwactw a  nudny i przeciętny MaxwellKarrion stał się nagle nowym Maxem Carrionem , Wyobrażaczem. Od tej chwili zaczyna się ostra  jazda bez trzymanki , bo czy ten nowy świat jest przygotowany na nowego Maxa i jego Rock'n'Roll ?


Książka przypadła mi do gustu,  trzeba mieć dar, aby absurdalny humor  przekształcić w zabawną opowieść. Jest to moim zdaniem bardzo ryzykowny sposób pisania, gdyż łatwo popaść przy takim specyficznym przekazie w przesadę . W "Ogrodzie nieziemskich rozkoszy "na szczęście zachowano tę równowagę , dialogi i opisy  zostały przedstawione w sarkastycznie zabawnym tonie , momentami może ciut wulgarne ale zawsze utrzymujące poziom i humorem rozbrajające. Autor należy, obok Douglasa Adamsa ( Autostopem przez Galaktykę ) i Terry'ego Pratchetta ( Świat Dysku )  do najbardziej oryginalnych humorystycznych pisarzy angielskich. Otrzymał prestiżową nagrodę za książkę Największe przedstawienie zza świata, przyznawaną za najlepszą powieść wszech czasów. 
To moje pierwsze spotkanie z tym Panem , czytałam iz akurat "Ogród nieziemskich rozkoszy"  nie należy do jego najlepszych powieści ,są lepsze i przyznam że to stwierdzenie  tylko zaostrzyło mój apetyt ,rozpoczęłam więc polowanie na pozostałe książki Roberta Rankina.
Obecnie kończę czytać kolejną zwariowaną opowieść tegoż autora pt. "Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje"  i już mogę powiedzieć że bardzo mi się podoba.

ps. Cieszę się ze już jestem z powrotem :)






czwartek, 5 kwietnia 2012

Esencja prawa...

Akcja powieści Brandona Sandersona "Stop Prawa" ma miejsce 300 lat po wydarzeniach z trylogii "Ostatnie Imperium" o której pisałam niedawno. Autor podejmuje opowieść w przyszłości, epoce już bardziej współczesnej , gdy bohaterowie znani z poprzednich tomów przeszli do historii lub stali się częścią religijnego kultu. Świat ruszył do przodu, hamowana i kontrolowana przez Ostatniego Imperatora rewolucja przemysłowa - nabiera tempa. Koleje, drapacze chmur oraz energia elektryczna - stają się coraz powszechniejsze. Zmieniła sie również broń, na porządku dziennym stosowana jest broń palna - pistolety. Lecz jedno pozostało niezmienne - prastara magia Allomancji wzmocniona teraz dodatkowo Feruchemią ( patrz słowniczek na końcu tekstu )
Właśnie  w takim świecie poznajemy głównego bohatera ,t.zw  podwójnego który posiada równocześnie magię Allomacji i Feruchemii .Waxillium Ladrian , bo o nim mowa - jest arystokratą który zrzekł się swej pozycji w miejskim społeczeństwie aby pilnować prawa i porządku w surowej i niebezpiecznej  Dziczy. Jednak przez śmierć wuja,  po dwudziestu latach służby na rubieżach , zmuszony jest powrócić do stolicy Elendel aby przejąć obowiązki głowy rodu. Wax odkłada z bólem serca pistolety starając się spełnić pokładane w nim nadzieje, choć życie towarzyskie jest dla niego trudniejsze niż mógłby się spodziewać. Skąd mógł przewidzieć ze będzie się oczekiwać od niego intratnego małżeństwa   jako  jedynej szansy na uratowanie rodzinnego majątku.  Seria tajemniczych przestępstw i porwań, sprowadza do miasta jego byłego pomocnika Wayne'a , który usilnie stara się zawrócić przyjaciela z przymusowej emerytury.  Waxillium opiera się pokusie powrotu do dawnego stylu życia , jednak gdy jego narzeczona Steris  zostaje porwana, nie ma juz odwrotu. Wax wraz z wiernym Waynem oraz Marasi ,siostrą porwanej - angażują się w rozwiązanie tajemniczych zbrodni.
Ale nim to nastąpi Waxillium , musi stawić czoła swoim demonom, walcząc z poczuciem winy i tragedią z przeszłości.

Stop prawa jest najlżejszym i najzabawniejszym dziełem Brandona Sandersona ,  obiętościowo jest też najkrótszą jego powieścią . Przyzwyczajona do poprzednich książek tego autora, byłam bardzo zdziwiona trzymając  w ręku taką " chudzinkę " . Odstaje  od innych dzieł także pod innym względem, umieszczenie opowieści fantasy w latach przypominających nam przełom XIX i XX wieku było bardzo ryzykownym posunięciem. Czytając tą książkę , nie sposób uniknąć porównań z Dzikim Zachodem, tak dobrze znanym nam z westernów  oraz jego spotkania z ówczesną miastową cywilizacją. Przyznam że przy kilku pierwszych stronach byłam bardzo zdziwiona właśnie tym podobieństwem, po trylogii spodziewałam się zdecydowanie czegoś innego. Jednak wprawne pióro autora zrobiło swoje i po wstępnej dezorientacji , przekonałam się do jego wizji Nowego Świata.
Dodam tylko że książka zawiera prawdziwą mieszankę wybuchową kilku gatunków takich jak - uraban fantasy, western, thriller   i  kryminał .


Zapamiętam "Stop prawa" jako zabawną, ekscytującą i wciągającą lekturę, pełną akcji i błyskotliwych dialogów oraz wymyślnych scen walki. Jest to dobrze napisana powieść , która wykorzystując tradycyjne pomysły , łączy je aby stworzyć coś świeżego.

Mimo iż nie doszukałam się wzmianki o kontynuacji powieści, myślę ze powinno to prędzej czy później nastąpić , gdyż  kilka wątków zostało ciekawie otwartych i zostawionych bez odpowiedzi  , końcówka książki aż się prosi o sequel.  Autor  przyzwyczaił już swych czytelników do szczegółowych i zaskakujących epilogów więc tak powinno być i  w tym przypadku.
 Zastanawiałam się czy polecić tą książkę tym  którzy nie znają trylogii  o Ostatnim Imperium ? Spotkanie z  Allomancją oraz Feruchemią której  w książce jest bardzo dużo, może być początkowo dezorientujące ale myślę że wraz z rozwojem akcji powinno minąć . Sama historia jako dziejąca się w przyszłości, jest tylko śladowo powiązana z trylogią więc ostatecznie jest to całkowicie odrębna powieść , która może przeczytać każdy.  Choć oczywiście odbiór powieści przez tych którzy czytali wcześniejsze tomy , od tych którzy stykają się z nią po raz pierwszy będzie zupełnie różny . Ci piersi , do których i ja się zaliczam zawsze bedę szukali wcześniejszych powiązań.

Dla tych wszystkich którzy zastanawiają się nad nieco dziwnym tytułem "Stop prawa", informacja że chodzi właśnie o ....stop prawa czyli cytując jednego z bohaterów książki :
...służę czemuś lepszemu. Esencji prawa, ale zmieszanej  z prawdziwą sprawiedliwością. To stop, Wax. Najlepsze części złączone  w jedno...
No i wszystko jasne :) 


Słowniczek

Allomanci potrafią spalać metale, które znajdują się w ich żołądku, dzięki czemu uzyskują specjalne możliwości. Metale allomantyczne dzielą się na pary, z których jeden Przyciąga, a drugi Odpycha – ich działanie jest od siebie odwrotne, z czego jeden metal jest stopem drugiego. 

Feruchemicy również korzystają z metali, jednak zamiast spalając je, zamykają w nich własne cechy. Każdy metal ma jakąś cechę, którą można go uzupełnić. Metal nigdy się nie zużywa i można go wykorzystywać w nieskończoność, co jest wyższością nad mocami allomantów, jednak wymaga od Feruchemika spędzenia jakiegoś czasu na magazynowaniu cechy – przykładowo napełniając pierścień cechą przytomności, sam jest na granicy snu – im dłużej, tym więcej cechy tej może wykorzystać w przyszłości. W przeciwieństwie do allomantów, nie musi mieć metali w żołądku – musi go po prostu dotykać. Feruchemik może zużyć daną cechę w dużo krótszym czasie niż spędził na jej magazynowaniu – mając dwa miesiące zmagazynowanej siły, może przez kolejne dwa być nieco silniejszym, ale może też zużyć tę siłę w ciągu godziny i przebić mur dłońmi.  Feruchemicy nazywają swoje metale "metalmyślami":

wtorek, 27 marca 2012

Nadchodzi Bohater Wieków...


Bohater Wieków, jest ostatnią częścią trylogii „Ostatnie Imperium” autorstwa Brandona Sandersona . Dwa poprzednie tomy sprawiły iż zżyłam się bohaterami tej epickiej opowieści , kibicowałam im w ich dążeniach do odzyskania wolności i zaprowadzenia porządku w Imperium. Przeżywałam wraz nimi ich radości i smutki oraz obserwowałam zmiany jakie zachodzą w nich pod wpływem rozgrywających się wydarzeń.
Z zaciekawieniem wyławiałam też tajemnicze i intrygujące wątki które autor sprawnie wplatał w fabułę . Czy kończąc tą fascynującą opowieść Brandon Sanderson stanął na wysokości zadania i nie zawiódł pokładanych w nim oczekiwań ? Hmmm, powiem Wam jedno – ostatni tom powala na kolana i udowadnia iż Brandon Sanderson ma głowę nie od parady , pełną niesamowitych wizji i pomysłów. Ale może zacznijmy od początku …


poniedziałek, 20 lutego 2012

Studnia Wstąpienia


Studnia Wstąpienia jest drugą częścią z trylogii Ostatnie Imperium autorstwa Brandona Sandersona.
Rewelacyjny tom pierwszy opisywałam niedawno tutaj
Po obaleniu Ostatniego Imperatora , niemal boskiej istoty której brutalne rządy trwały tysiąc lat ,zmarły Kelsier staje się symbolem zwycięstwa i obiektem czci skaa. Elend Venture zostaje królem Środkowego Dominuim a Vin zyskuje sławę najpotężniejszej Zrodzonej z Mgły - tej która zabiła samego Imperatora i odkryła jego tajemnicę. Wraz ze swoimi przyjaciółmi  którzy brali udział w spisku obalenia Imperatora, na gruzach Ostatniego Imperium nowy król będąc idealistą ,pragnie utworzyć nowe państwo, w którym każdy będzie traktowany sprawiedliwie. Jednak może stracić on swoją władzę, ponieważ na stolicę kraju, miasto Luthadel, maszerują trzy oddzielne armie, chcąc przejąc spuściznę po Ostatnim Imperatorze. Ale armie to nie koniec  kłopotów, Mgły - niegdyś nieszkodliwe i królujące tylko  w nocy, zaczynają pojawiać się także w ciągu dnia i zabijać ludzi - czym są ? Dlaczego stały się tak drapieżne ? Czy ma to związek ze śmiercią Ostatniego Imperatora i czym była Głębia którą pokonał on tysiąc lat temu ? Nad jakimi mocami panował Imperator ? Czy Głębia powraca, niosąc zniszczenie dla świata  ? Podczas gdy ekipa Kelsiera wraz z Elendem walczy o przetrwanie miasta -jedynie Vin i terrisjanin Sazed są świadomi tego drugiego, groźniejszego zagrożenia - zadając sobie powyższe pytania odkrywają zapomnianą legendę o Studni Wstąpienia , dającej wielką moc . Za wszelka cenę muszą ją odnaleźć, ponieważ to właśnie z niej czerpał swą moc Ostatni Imperator, okazuje się że być może zabicie go nie było wcale najtrudniejsze i prawdziwym wyzwaniem okaże się przetrwanie po jego upadku.

Kontynuacja "Z mgły zrodzonego " jest jeszcze bardziej zaskakująca od pierwszej części ,czytałam ją z wielkim przejęciem i zapartym tchem. Autor wciąż zaskakuje pomysłowością , pojawiają się nowe fascynujące wątki i nowe ciekawe postacie. Opisy walk są powalające, zapewniam iż nigdzie podobnych nie znajdziecie. Nie sposób opisać całej rewelacyjnej fabuły, ponieważ to po prostu trzeba przeczytać !
Każdy kto lubi fantastykę , powinien zapoznać się z trylogią Brandona Sandersona oraz z pozostałą jego twórczością która wyróżnia się świeżością i nietuzinkowymi pomysłami.
Teraz przede mną zakończenie trylogii , część trzecia -" Bohater Wieków " .
Poniżej fragment tomu drugiego:


Na koniec wspomnę tylko o okładce, widzę sporą poprawę w porównaniu do tomu pierwszego ale wziąwszy pod uwagę tak rewelacyjną lekturę i tak oczekiwałabym od wydawnictwa że się bardziej postara aby wizytówka książki była bardziej odpowiednia . Oczywiście to są tylko moje odczucia , proszę nie mieć mi tego za złe, jeżeli ktoś myśli inaczej :)

środa, 8 lutego 2012

Z mgły zrodzony...



Po znakomitych  "Elantris" i " Siewcy Wojny" Brandon Sanderson ukazuje nam po raz kolejny swój kunszt. Tym razem w fascynującej , napisanej z  niezwykłym rozmachem trylogii o Ostatnim Imperium. " Zrodzony  z mgły" jest jej częścią pierwszą .

Przez tysiąc lat popiół zasypuje kraj, słońce ma kolor krwi i nikt nie pamięta już zielonych roślin .  Przez tysiąc lat Ostatni Imperator, "Skrawek Nieskończoności” rządzi władzą absolutną i ostatecznym terrorem, niezwyciężony niczym bóg ,odkąd pokonał potwora zwanego Głębią i uchronił świat od zagłady. Kultu Imperatora - boga strzegą  jego kapłani bezlitośni obligatorzy , członkowie Stalowego Zakonu.Społeczeństwo dzieli się na obdarzoną licznymi przywilejami i prawami  arystokrację oraz na  rasę niewolników ,pozbawionych jakichkolwiek praw zwanych  skaa - których życie i śmierć są zależne jedynie od ich arystokratycznych panów. Mieszanie szlachetnej rasy arystokratów i niewolników jest zakazane pod rygorem śmierci . Tysiąc lat istnieje ten system i przez ten czas nadzieja skaa na lepsze życie została porzucona już tak dawno, że nie pozostały z niej nawet wspomnienia. Do chwili gdy pół-skaa Kelsier ze złamanym sercem odkrywa ją na nowo w piekielnych kopalniach Ostatniego Imperatora , właśnie w tym więzieniu pod wpływem rozpaczy odkrywa swe potężne Moce Allomanty - Zrodzonego z Mgły i będąc  znany odtąd jako jedyny Ocalały z Czeluści Hatshin, buntownik i urodzony przywódca wykorzystuje swoje talenty w intrydze, która ma pozbawić tronu i władzy samego Ostatniego Imperatora a skaa przywrócić wolność.
Bardzo ważną postacią w Zrodzonym z Mgły , obok Kelsiera jest szesnastoletnia Vin, dziewczyna należąca do jednej z żyjących pod marginesem prawa band skaa. Posiada umiejętności, pozwalające jej z niezrozumiałych przyczyn kontrolować emocje innych ludzi, to dzięki nim zdołała przez długi czas przeżyć w niebezpiecznych warunkach. Kelsier namawia ją do przyłączenia się do jego grupy i wyjaśnia  , że jej umiejętności to allomancja, a dziewczyna okazuje się być podobnie jak on Zrodzoną z Mgły, najrzadszym rodzajem allomantów, potrafiącym używać wszystkich metali zamiast jedynie jednego. Vin dowiaduje się, że planowane przez Kelsiera i jego ludzi przedsięwzięcie to nic innego, niż plan obalenia Ostatniego Imperatora. Zgadza się dołączyć do grupy i ostatecznie pomaga w realizacji planu.


Brandon Sanderson z niezwykłym rozmachem stworzył świat Ostatniego Imperium, świat pełen niezwykłych mocy i barwnych postaci, wciągajacy od pierwszej strony. Oryginalność fabuły jest bardzo widoczna, czegoś takiego jeszcze nie było- miejsce magii zajęła w tym świecie sztuka Allomancji, czyli wewnętrznego spalania metali i ich stopów, sprawiająca, że Allomanta dysponuje mocami podobnymi do magicznych i zależnych tylko od substancji którą spala - gdy na początku przeczytałam iż Kelsier spalił metale wewnątrz swego ciała , siegając do swych allomanckich mocy , byłam zdezorientowana - o co chodzi ?  I przyznaję ze musiałam się posiłkować słowniczkiem na końcu książki ale na szczęście wkrótce wszystko stało się zrozumiałe i zaczęło się logicznie zazębiać.  "Zrodzonego  z mgły" polecam każdemu kto ceni sobie dobrze napisane niezwykłe i tajemnicze opowieści, ponieważ w tej znajduje się wszystko co powinno być w bardzo dobrej lekturze fantasy. Czytałam ją z ogromną przyjemnością i jestem pod ogromnym wrażeniem wyobraźni autora. Mam jedynie zastrzeżenia do okładki , która kompletnie mi się nie podoba i gdyby nie to że znam i cenię  autora - mogłaby sprawić że bym tą pozycję pominęła - dlatego zachęcam , nie przejmujcie się odstraszająca okładką i bierzcie się za lekturę.  Ja teraz jestem w trakcie czytania drugiej części  pt. " Studnia wstąpienia" , niedługo podzielę sie wrażeniami.

Krótkie wyjaśnienie Allomancji
Allomanci potrafią spalać metale, które znajdują się w ich żołądku, dzięki czemu uzyskują specjalne możliwości. Metale allomantyczne dzielą się na pary, z których jeden Przyciąga, a drugi Odpycha – ich działanie jest od siebie odwrotne, z czego jeden metal jest stopem drugiego. Pary zaś dzielą się na metale wewnętrzne i zewnętrzne, jedne działające na samego użyuwającego, drugie zaś – na inne osoby. Wszystkie zaś metale można podzielić na trzy grupy: zwykłe, które używają wszyscy allomanci, wyższe, będące o wiele rzadsze, oraz boskie, o wiele potężniejsze od pozostałych, wymykające się wszelkim prawom. Allomanci dzielą się na dwie kategorie – Mglistych oraz Zrodzonych z Mgły. Mgliści to ludzie "przypisani" do pojedynczego metalu, mogący spalać tylko ten jeden. Zrodzeni zaś mogą używać ich wszystkich. Każdy, kto potrafi spalać więcej niż jeden metal, potrafi spalać je wszystkie. Każdy Zrodzony ma moce uśpione przy urodzeniu, korzystać z nich może dopiero po Złamaniu, czyli przeżyciu jakiejś głębokiej, psychicznej traumy. Dlatego właśnie Zrodzeni z Mgły uchodzą za ludzi mrocznych i groźnych. Jedyne znane przypadki allomantów to potomkowie arystokratów, każdy skaa mający tę umiejętność jest przynajmniej w pewnej części potomkiem szlachcica, dlatego mieszanie krwi w Ostatnim Imperium było zakazane..

środa, 9 listopada 2011

Mroczny Czerwony Kapturek...


Od dziesiątków lat mieszkańcy położonej na skraju lasu wioski Daggerhorn żyją w strachu przed wilkołakiem, którego apetyt zaspokajają składając mu  ofiary z  zwierząt. Niestety, pewnej nocy ten niepewny rozejm zostaje zerwany. Ofiarą wilkołaka pada starsza siostra Valerie , która właśnie dowiedziała się, że rodzice chcą wydać ją za mąż za Henry'ego  najbogatszego kawalera w wiosce.
Jednak serce Valerie bije dla innego,dziewczyna kocha się bowiem ze wzajemnością w ubogim drwalu Peterze , przyjacielu z dzieciństwa . Para planowała wspólną ucieczkę, jednak tragiczna śmierć siostry Valerie zmieniła wszystko.
Pałający żądzą zemsty mieszkańcy Daggerhorn  postanawiają zabić wilkołaka, jednak ich wysiłki są daremne. W dodatku, po wezwaniu ojca Salomona - słynnego łowcy wilkołaków - dowiadują się, iż bestia przybiera formę człowieka za dnia. W ten sposób wszyscy mieszkańcy staja się podejrzani. Następuje tydzień czerwonego księżyca: każda ugryziona osoba zostaje przeklęta i może się stać wilkołakiem. Przerażeni i nieufający nikomu mieszkańcy Daggerhorn ze strachem oczekują kolejnej pełni księżyca. Kiedy wreszcie ta nadchodzi i wilkołak przybywa do wioski, okazuje się, że wyjątkowa więź łączy go z Valerie. Od tej chwili dziewczyna staje się w oczach Ojca Solomona nie tylko główną podejrzaną, ale również wyjątkową przynętą, jej życie znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie a sama Valerie zaczyna przypuszczać, iż wilkołak może być tuż obok niej...


Inspiracja do tej opowieści została zaczerpnięta z jednej z  najpopularniejszych baśni na świecie , mowa tu oczywiście o Czerwonym Kapturku. Po raz pierwszy opisanym pod koniec XVII wieku, przez Charlesa Perraulta, twórcę wielu słynnych bajek takich jak np.: Kopciuszek, Śpiąca Królewna, Kot w butach czy też Tomcio Paluch.  Bajka o Czerwonym Kapturku, dziś znana jest praktycznie przez każdego ( tutaj można znaleźć pierwotną wersję )

W książce znajdujemy baśń  przedstawioną z całkiem innej strony, jest trzymającą w napięciu gotycką opowieścią, której blisko do klasycznego kryminału i w której wszyscy są podejrzani . Atmosfera wzajemnej podejrzliwości kładzie się cieniem na społeczności wsi, nie omijając także  głównej bohaterki . Jest  także mroczną i przerażającą baśnią o niebezpieczeństwie i pokuszeniu.
Na wstępie znajdujmy informację iż powieść powstała jako uzupełnienie filmu, i faktycznie tak jest , poza rozwinięciem tematu niektórych scen - można w niej znaleźć odzwierciedlenie filmowych dialogów . Nie mówię ze to źle bo książkę czyta się naprawdę dobrze ale zdecydowanie lepiej przeczytać ją zanim obejrzy się wersje filmową. Stwierdzam to na własnym przykładzie gdyż najpierw obejrzałam film i dlatego później książkę czytało mi się już nieco machinalnie, nowością były jedynie sceny w nim nie zawarte.

Główne przesłanie jakie płynie z "Czerwonego Kapturka" brzmi - nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym. Co by się jednak stało, gdyby wilkiem okazał się ktoś kogo znamy, komu ufamy, kogo kochamy?

środa, 14 września 2011

Gwiezdny motyl...

Dawid Weber autor Gwiezdnego motyla, przedstawia nam świat w niedalekiej przyszłości ,który dąży do powolnej samozagłady , ludzi pogrążonych w konfliktach,  którzy uparcie niszczą swoją planetę, jak też siebie nawzajem . Brzmi znajomo ?
Yves Kramer,roztargniony i niepozorny inżynier - szef wydziału Innowacji i Futurologi w Agencji Kosmicznej czuje się coraz bardziej obco na Ziemi . Po tragicznym wypadku samochodowym, w którym  potrąca słynną mistrzynię żeglarstwa Elizabeth Malory popada w apatię i poczucie winy. Wtedy to wpada na pomysł stworzenia własnego projektu statku kosmicznego o napędzie fotonowym , tak powstaje projekt "Żaglowca Słonecznego". Jednak komisja Oceny Projektów odrzuca ten pomysł.
W tym czasie multimiliarder Gabriel Mac Namarra , dowiaduje się o swej śmiertelnej chorobie. Słysząc o projekcie Yvesa , uznaje pomysł zbudowania statku kosmicznego za dar losu i postanawia go sfinansować.  Chcąc spłacić swój dług wobec Elizabeth , która w wyniku wypadku została inwalidką  pogrążając się w rozpaczy i wściekłości , Yves werbuje ją do pracy przy budowie statku.
I tak projekt pod zmienioną nazwą " Ostatnia Nadzieja " zostaje wdrożony do realizacji.

" Ostatnia Nadzieja (...) ten projekt to coś znacznie większego niż zwykła wycieczka w gwiazdy. Być może to nasza ostatnia nadzieja (...) Ta planeta była naszą kolebką, ale ją zniszczyliśmy (...) Kiedy dom się wali, trzeba odejść. Zacząć wszystko od nowa, w innym miejscu i inny sposób. W tej chwili (...) Ostatnią Nadzieją jest ucieczka "

Powstaje ogromny statek kosmiczny, Gwiezdny Motyl - który wraz ze starannie wybranymi 144 tysiącami osób na pokładzie wyrusza w podróż mającą trwać 1000 lat ,by dotrzeć do nowej Ziemi ...

Autor zaskakuje śmiałością swej wizji i doskonałą znajomością ludzkich zachowań.Wplata w historię także elementy z Biblii co jest bardzo ciekawym posunięciem . Gwiezdny Motyl jest doskonałą rozrywką dla czytelników lubiących alegorię i filozofię zgrabnie wplecioną w fabułę. 
Jak potoczyły się dalsze losy Gwiezdnego Motyla i jego pasażerów ? Jak zakończyła się ta niezwykła podróż ? Myślę że warto już samemu się z tym zapoznać .
Dodam tylko że zakończenie jest niezwykle pomysłowe , zaskakujące i skłaniające do przemyśleń.



poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Intruz cz.2

Obcy pomimo iz są bytem pasożytniczym, nie wybierają " na oślep " kierują się t.zw "dobrem " w wyborze nosiciela . Czym w/g nich jest owo "dobro" w przypadku ludzi ? Mogły wybrać jakakolwiek inna formę życia , nie były wymagające - mogły" wcielić się" np. drzewo, rafę koralową , zwierzę.
Staram się spojrzeć na to z boku , neutralnym spojrzeniem:
Jestem obserwatorem pozaziemskiej rasy obcych , mam za zadanie dokonać oceny populacji istot mieszkających na planecie nazywanej przez mieszkańców Ziemią.
Jako istota łagodna, wrażliwa na piękno i szlachetna, brzydząca się przemocą - kieruję się tymi właśnie kryteriami w swej ocenie.

No i teraz sie zaczyna , oto co widzę : 
Potrafię docenić piękno - widzę cały ekosystem planety - błękit oceanów i różnorodność stworzeń w nich żyjących, widzę zieleń łąk i lasów różnego rodzaju, oszałamiające kolory  i zapach kwiatów , barwne motyle , ptaki i różne inne stworzenia żyjące w społecznościach.
Widzę także istoty dwunożne , sprawujący "władzę" na tym wszystkim. Władza  ta jest oparta na dominacji , wyzyskiwaniu i niszczeniu tego całego piękna. Władza ta doprowadza tę piękną planetę do wyniszczenia i w rezultacie do zguby.
Ale widzę także że istoty te w zachłannej i niszczącej dominacji - niszczą nie tylko środowisko w którym żyją ale także siebie ,  widzę że zabijają  wszelkie życie w tym własny gatunek, widzę iż chociaż istoty te mają władzę nie potrafią jej wykorzystać dla dobra swej społeczności , widzę chaos , nietolerancję, choroby, po mimo masy wszelkiej żywności także głód  - wokół tych niezrozumiałych dla mnie istot widzę śmierć i zniszczenie.


Taki jest obraz jaki widzę patrząc neutralnym spojrzeniem - werdykt - istoty te stanowią zagrożenie dla siebie i całej żyjącej planety ! Planeta nadaje się do kolonizacji...

Patrząc na całokształt nie widzę oczywiście jednostek , a nawet gdybym widziała nie mają żadnego wpływu na całokształt - planeta ginie i to się liczy przede wszystkim...

Ciekawe czy Stephanie Meyer , zdziwiła by się że jej książka w gruncie rzeczy bardziej mnie przygnębiła niż zachwyciła ...nie wspomnę już o pokazaniu ludzkiej natury u poszczególnych bohaterów  - bo to temat na kolejny post.

"Ziemia nie należy do człowieka, człowiek należy do Ziemi.


Cokolwiek przydarzy się Ziemi, przydarzy się człowiekowi. 
Człowiek nie utkał pajęczyny życia - jest on niteczką w tej pajęczynie. 
Jeżeli niszczy więc pajęczynę, niszczy samego siebie..."

/ Wódz Indian Seattle 1855 /





sobota, 23 kwietnia 2011

Intruz...

Intruz 

- Stephenie Meyer   

       

Na fotce z poprzedniego postu widnieje okładka tej właśnie książki i tak mnie  to natchnęło do przypomnienia sobie przemyśleń na temat fabuły powieści...

 Ziemia, czasy współczesne lub niedaleka przyszłość. Kontrolę nad światem przejmują obce istoty zwane duszami które podbijają kolejne światy w poszukiwaniu " żywicieli " jest to bowiem gatunek pasożytniczy , który inaczej nie może istnieć .  Mimo to - są dobre i łagodne. Dusze te  po przejęciu ludzkich ciał, wiodą w nich normalne ale bardzo spokojne  życie, wolne od agresji i konfliktów zbrojnych.

Historia jest przedstawiona głównie z perspektywy Duszy o irytującym imieniu Wagabunda , która "walczy" z psychiką i  wspomnieniami kobiety ( Melanie ) której ciało przejęła, jak się okazuje kobieta ta ma na tyle mocną osobowość iż skłania Wagabundę do porzucenia dotychczasowego życia i wyruszenie na poszukiwania grupy ludzi ukrywających się przed najezdzcami. Wagabunda panuje w fizyczny sposób nad ciałem lecz Melanie silnie wpływa na psychikę. Jest tu oczywiście  wątek miłosny , bo to właśnie miłość jest siłą napędową w postępowaniu Melani w dążeniu do odszukania ukochanego i poszukiwaniach ukrytej osady ludzkiej. 

 Dusze są bardzo łagodne więc dlaczego dokonały inwazji na Ziemię , dlaczego przejęły kontrolę nad ludzmi ? Pozbawiając ich ( nas ) woli ? Właśnie to zainteresowało mnie w tej opowieści najbardziej... 

c.d nastąpi...