niedziela, 21 lipca 2019

Zmiany...

Mój znajomy często powtarza " Nie ma nic tak pewnego jak zmiany"...ha, trudno sie nie zgodzić .
I u mnie zmiany...zmiany... czasem nie nadążam...no powiedzmy dość często :) 
Nieraz zdarza mi się " w pogoni za rozumem " plątać po domu ..
podejrzewam że to reakcja obronna :))) 
Wszak wiadomo że Misie o bardzo małym rozumku są najszczęśliwsze. 
Misiowe Mamy też :)
Forrest Gump też ;) 
Zakręcona jestem...wiadomo  to nie od dziś... tym razem jednak jak " ruski siennik " hi,hi...cokolwiek to znaczy...nie wnikam lepiej...chodzi za mną to powiedzenie ...nie wiem gdzie je usłyszałam ...a może to był termos ? 

Pozdrawiam ciepło 


wtorek, 12 lutego 2019

Przemyślenia rodzica...

„Jest taki klasyczny eksperyment z 1973 roku, powtarzany potem wiele razy bo naukowcy nie mogli uwierzyć w to, co odkryli. Psychologowie z uniwersytetu Stanforda dali dwóm grupom dzieci nowe, atrakcyjne kredki. Jednym pozwolili po prostu nimi rysować, drugim obiecali nagrodę za najlepszy rysunek. Które dzieci rysowały chętniej? Nie te, przed którymi stała wizja nagrody! Sama obietnica nagrody sprawiła, że miejsce motywacji wewnętrznej zajęła motywacja zewnętrzna - nagroda odciągnęła uwagę od zadania. To wyjaśnia, dlaczego uczniowie przestają być zaciekawieni jakimś tematem po napisaniu sprawdzianu i zdobyciu oceny.”
Marzena Żylińska, Neurodydaktyka


Skąd ja to znam ? 

Powiem innymi słowy - ocenianie zabija potencjał....

Aby dać nagrodę, trzeba wybrać - ocenić...niejednokrotnie skomentować bezlitośnie, tym samym kogoś pognębić. Pokazują to dzisiejsze programy, gdzie rywalizacja i ocenianie równają się często szydzeniu .

Jakiś czas temu  , szukając przyczyn swoich ograniczeń i lęków -przypatrzyłam się swemu życiu od samiutkiego początku .  To co się miedzy innymi ukazało bardzo wyraźnie wskazywało na zabieganie o uznanie , pochwałę, aprobatę, dobrą ocenę, nagrodę ...zwał jak zwał...na jedno wychodzi. 
Natomiast gdy robiłam coś dla samej siebie , zafascynowana tematem - umysł, ciało, duch - podążało za tym bez presji ...bez lęku o rozczarowanie że mi się cos nie uda. Nie uda ? To co ? Jak mi zalezy , to spróbuje ponownie - wielkie mi coś . Znajdę sposób...bo chcę, bo frajde sprawia mi nauka, poznawanie, a nawet uczenie sie na błędach -nie mam ciśnienia, Jednak z czasem ocena została mi tak wpojona , że nawet sama przed sobą czułam presję .  A gdy pojawia sie presja...nooo tooo przechlapane. Ha...uwarunkowanie ma moc...
Ocenianie, dążenie do nagrody jakakolwiek by ona nie była... powoduje ogromne szkody w młodym człowieku i ciągnie się przez dalsze życie jak przysłowiowe "flaki" .
A tak naprawdę, po co mi zewnętrzna nagroda ? Wyróżnienie...ooo wyróżniam się ...jestem lepsza ? Lepsza w związku z czym ? W nauce ? malowaniu ? sporcie ? wyglądzie ?  itp itp itp 
Po co mam się wyróżniać ? Dla kogo  ? Dla samej siebie ? No nie ...i tu się zaczyna dziób pingwina....

Takie przemyślenia rodzica...niby wiadomo o co chodzi - a ciągle trzeba o tym pamiętać .
Teraz tym bardziej. 
Dla Okruszka...który jest już dość sporym ponad rocznym Okruchem  :) 


Mało mnie...tęsknię...jestem duchem z Wami...dziś sie materializuję aby  o tym powiedzieć :) 

Pozdrawiam serdecznie 











wtorek, 13 listopada 2018

Synchroniczność zdarzeń...

Wzywa nas przestrzeń...
Oglądaliśmy dom z przestronna działką...
...któryś z kolei ...
Tylko przy tym znaleźliśmy klucze na trawie...
Przypadek ???



ps. napisane po wpływem wymiany myśli z Sonią w poprzednich postach...




czwartek, 18 października 2018

Tao Kubusia Puchatka :)

- Powiedz, Puchatku - rzekł wreszcie Prosiaczek - co ty mówisz, jak się budzisz z samego rana?
- Mówię: „Co też dziś będzie na śniadanie" odpowiedział Puchatek. - A co ty mówisz, Prosiaczku?
- Ja mówię: „Ciekaw jestem, co się dzisiaj wydarzy ciekawego".
Puchatek skinął łebkiem w zamyśleniu.
- To na jedno wychodzi - powiedział.


Tak mi w ostatnim czasie  bliżej przemyśleniom Kubusia Puchatka :) 


A taka muzyka towarzyszy w ciągu dnia

sobota, 13 października 2018

Lekkość i motyle...takie tam...

Uwielbiam lato za lekkość w noszeniu...
za tańczące motyle...
zapach lawendy...
długie dni...
i...lekkość w noszeniu...ech...powtarzam się
...lecz wyjść o poranku w pidżamie na balkon i nie zmarznąć...bezcenne...

a teraz powoli ...na cebulkę...na cebulkę...

piątek, 9 lutego 2018

Okruszek...

Jestem...trochę spóźniona...jak to ja...
dzień zlewa się z nocą...
 nowe życie ...krok w nieznane...
 w oczach dziecka widzę cały wszechświat...

bicie serca nadaje rytm muzyce duszy... 




Kochani,już jestem a wraz ze mną  kochany Okruszek
 - nowy członek naszej rodzinki - 
nasz synek Lolo
moja nieobecnośc wiązała sie z pobytem w szpitalu ( całe 9 dni )
i domowym okresem adaptacyjnym ...ktory wciąz trwa :)))
Przesyłamy uściski i pozdrowionka :)))