Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przypowieści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przypowieści. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lutego 2016

Sztuka rozpalania ognia...

“Po wielu latach pracy, pewien wynalazca odkrył sztukę rozpalania ognia. Wziął swoje narzędzia do pokrytych śniegiem północnych regionów i nauczył tej sztuki jeden z tamtejszych szczepów, a także pokazał im zalety tego wynalazku.  
Ludzi tak bardzo pochłonęła ta nowość, że nie podziękowali wynalazcy, który pewnego dnia cichutko wymknął się z wioski. Ponieważ był on jednym z tak rzadkich stworzeń ludzkich obdarzonych darem wielkości, nie pragnął, aby go pamiętano, czy uwielbiano.
 Szukał tylko zadowolenia z tego, że ktoś skorzystał z dobrodziejstwa jego odkrycia.

Następny szczep do którego się udał, również bardzo pragnął nauczyć się sztuki rozpalania ognia.
 Ale miejscowi kapłani, zazdrośni o wpływ wynalazcy na ludność, kazali go zamordować. 
Aby rozproszyć jakiekolwiek podejrzenia o zbrodnię, ustawiono portret Wielkiego Wynalazcy na głównym ołtarzu świątyni, ułożono również liturgię, tak aby imię jego było czczone, a pamięć o nim nigdy nie wygasła. 
Zadbano z wielką pieczołowitością, aby ani jedna rubryka liturgii nie została zmieniona czy też pominięta. Narzędzia do rozniecania ognia zostały umieszczone na relikwiarzu i mówiono, że mają moc uzdrowienia każdego, kto z wiarą położy na nich swoje ręce.
Najwyższy Kapłan sam podjął się opisać żywot Wynalazcy. 
Stał się on Świętą Księgą, w której jego pełna miłości dobroć była stawiana wszystkim za przykład, jego chwalebne czyny były wysławiane, a nadludzka natura stała się przedmiotem wiary.
Kapłani pilnowali, by Księga była przekazywana przyszły pokoleniom, podczas gdy oni samorzutnie interpretowali znaczenie słów wynalazcy i wagę jego świętego życia i śmierci.
 Równocześnie bezwzględnie karali śmiercią lub klątwą każdego, kto nie zgadzał się z ich poglądami.

 Byli tak zajęci obowiązkami religijnymi, że ludzie zupełnie zapomnieli sztuki rozniecania ognia.”
Anthony de Mello 
 

sobota, 30 stycznia 2016

Krótkie przypowieści..

Pewnej nocy, zataczając się, pijak szedł przez most, gdy spotkał przyjaciela.
 Obaj oparli się o poręcz mostu i zaczęli gawędzić.
"Co to takiego, tam, w dole?" spytał nagle pijak.
"To księżyc", odrzekł jego przyjaciel.
Pijak spojrzał raz jeszcze, potrząsnął głową z niedowierzaniem i odparł: 
"Dobra, dobra. To jak u licha dostałem się tu na górę?"

Prawie nigdy nie widzimy rzeczywistości. Widzimy  natomiast jej odbicie w formie słów i pojęć, które zaczynamy uważać za rzeczywistość. Świat, w którym żyjemy, jest w głównej mierze wytworem umysłu.

Anthony de Mello "Modlitwa żaby " 


niedziela, 20 września 2015

Świerszcz w Mediolanie...

"Pewien mądry Hindus miał przyjaciela, który mieszkał w Mediolanie. Poznali się w Indiach, dokąd Włoch udał się z rodziną na wycieczkę. Hindus był przewodnikiem włoskich turystów i pokazał mi najbardziej charakterystyczne zakątki swej ojczyzny.
Zaprzyjaźniony Mediolańczyk wdzięczny za to, zaprosił Hindusa do swego miasta. Hindus długo nie mógł zdecydować się na wyjazd, ale w końcu uległ namowom przyjaciela i pewnego pięknego dnia wysiadł na lotnisku Malpensa pod Mediolanem.
Następnego dnia mieszkaniec Mediolanu i Hindus spacerowali w centrum miasta. Hindus o czekoladowej twarzy, z czarną brodą i żółtym turbanie przyciągał spojrzenia przechodniów. Mediolańczyk był ogromnie dumny z egzotycznego przyjaciela.
W pewnym momencie, na Placu San Babila, Hindus zatrzymał się i spytał:
– Czy słyszysz również i ty to, co ja słyszę?
Mieszkaniec Mediolanu, trochę zaskoczony, natężył słuch, ale przynał, że słyszy jedynie wielki hałas wywołany ruchem miejskim.
- Tu w pobliżu znajduje się śpiewający świerszcz – stwierdził Hindus.
– Mylisz się – powiedział mieszkaniec Mediolanu. – Ja słyszę jedynie zgiełk miejski. A zresztą tutaj nie ma świerszczy.
- Nie mylę się. Słyszę śpiew świerszcza – upierał się Hindus i zaczął poszukiwania wśród liści kilku nędznych drzewek. Po chwili pokazał przyjacielowi, który sceptycznie obserwował go, małego owada. Wspaniały świerszcz niezadowolony, starał się ukryć przed osobami zakłócającymi jego koncert.
- Widzisz świerszcza? – spytał Hindus.
- Rzeczywiście – przyznał Mediolańczyk. – Wy Hindusi macie słuch bardziej wyostrzony od białych..
– Tym razem ty się mylisz – uśmiechnął się mądry Hindus. Zobacz tylko…
Hindus wyciągnął z kieszeni małą monetę i rzucił ją na chodnik. Natychmiast cztery czy pięć osób odwróciło się i spojrzało.
– Widziałeś? – spytał Hindus.  – Ten pieniążek zadźwięczał o wiele słabiej od śpiewu świerszcza. A jednak tylu białych usłyszało go.
 
Bruno Ferrero 
"Śpiew Świerszcza polnego"

piątek, 18 września 2015

Człowiek i cisza...

"Pewien mężczyzna przyszedł do pustelnika. Spytał go: 
- Czego uczy cię twe życie w milczeniu?

Pustelnik, który czerpał wodę ze studni, odpowiedział swemu gościowi:

- Spójrz na dno tej studni. Co widzisz?

Mężczyzna zajrzał do studni. 

- Nie widzę niczego – odpowiedział.

Pustelnik przez jakiś czas stał nieruchomo, a potem znów zwrócił się do gościa:

- Teraz popatrz! Co widzisz w studni?

Mężczyzna zajrzał i powiedział:

- Teraz widzę siebie, swoje odbicie w wodzie.

Pustelnik wyjaśnił:

- Kiedy wrzuciłem wiadro, na wodzie pojawiły sie fale, a teraz jest spokojna. 
Podobny jest efekt milczenia: człowiek odnajduje siebie."



 "Modelowanie przyszłości" 
Vitaliy Gibert


czwartek, 6 sierpnia 2015

Trzy sita Sokratesa czyli opowieści z morałem...

Do mądrego Sokratesa przybiegł ktoś wzburzony i rzekł:
- Posłuchaj Sokratesie, tego, co ci muszę powiedzieć, jako twój przyjaciel...
- Stój, zaczekaj - przerwał mędrzec. - Czyś przesiał to, co mi chcesz powiedzieć przez trzy sita?
- Jakie to sita? - zapytał przybyły ze zdziwieniem.
- Tak, drogi przyjacielu, przez trzy sita! Zobaczymy, czy to, co mi zamierzasz oznajmić, przejdzie przez te trzy sita. Pierwszym sitem jest prawda. Czy sprawdziłeś, czy to, co chcesz mi opowiedzieć, jest prawdą?
- Nie, tego nie sprawdziłem, ja tylko słyszałem i...
- A więc tak. W takim razie może sprawdziłeś to sitem dobroci? Skoro nie wiadomo, czy to prawda, może jest to przynajmniej dobre?
Rozmówca stwierdził, ociągając się:
- Nie mogę powiedzieć, aby to było dobre, przeciwnie.
- Hm, hm! - przerwał mu mędrzec. - Skoro tak, to zastosujemy trzecie sito: czy uważasz za konieczne opowiadać mi o czymś, co ciebie samego tak podnieca?
- Nie, nie uważam tego za konieczne...
- W takim razie - uśmiechnął się mędrzec - skoro to, co chcesz mi opowiedzieć, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani konieczne, zapomnij o tym i nie obciążaj samego siebie ani mnie takimi rzeczami.
Ilu nieprawdziwymi, niedobrymi i niepotrzebnymi sprawami obciążamy siebie, a nieraz też innych...

wtorek, 14 lipca 2015

Podstęp bogów...

Bogowie starali się znaleźć miejsce na ukrycie Mocy, żeby ludzie nie mogli czerpać z tej wszechpotężnej siły...
Jeden z bogów proponował ukryć ją na szczycie wysokiej góry, drugi bóg jednak przestrzegał, że prędzej czy później człowiek i tak wejdzie na górę i zawładnie Mocą. Inny bóg radził ukryć Moc w głębinach morskich, ale i ten projekt zakwestionowano tłumacząc, że człowiek znajdzie sposób na nurkowanie w głębinach. Jeszcze inny bóg sugerował ukrycie Mocy głęboko pod ziemią, ale i ten zamysł odrzucono dowodząc, że człowiek się do niej dokopie.
Aż w końcu pewien stary, mądry bóg zaproponował:
- Zamknijmy Moc w głębi samego człowieka. Człowiekowi nigdy nie przyjdzie do głowy, by właśnie tam zajrzeć
I tak też uczyniono.

środa, 21 stycznia 2015

Jedyny słuszny punkt widzenia...

“ Była sobie kaczka, która zniosła cztery jajka. Kiedy je wysiadywała, przyszedł lis, rzucił się na gniazdo i zabił ją. Ale nie wiadomo z jakiego powodu przed ucieczką, nie zjadł jajek, które pozostały w gnieździe.

Przechodząc tamtędy, pewna kwoka zauważyła porzucone gniazdo. Posłuszna swemu instynktowi usadowiła się na jajkach, aby je wysiedzieć.

Wkrótce wykluły się kaczątka, które oczywiście wzięły kurę za swoją matkę i poszły za nią gęsiego.

Kwoka zadowolona ze swego potomstwa udała się z nim do folwarku.

Każdego ranka, kiedy zapiał kogut, mama kura grzebała w ziemi, a jej potomstwo próbowało ją naśladować. Kiedy nie udawało im się wydobyć z ziemi ani jednej dżdżownicy, mama zaopatrywała w pożywienie wszystkie kaczątka, dzieląc każdą dżdżownicę na kawałeczki i wkładając swoim dzieciom jedzenie do dziobków.

Tak jak to często bywało, tak i tego dnia kura wyszła na spacer ze swoimi pociechami poza folwark. Jej kaczątka posłuszne szły za nią. Nagle, gdy znalazły się przy jeziorze, kaczuszki wskoczyły do wody i zanurkowały, na co zrozpaczona mama gdakała, prosząc je, aby wyszły na brzeg.

Podczas gdy kaczątka radośnie pływały i pluskały się, mama skakała i płakała, pełna obaw, że się utopią.

Kogut zwabiony krzykami kury przyszedł zobaczyć, co się dzieje.

- Młodym nie można ufać – wydał osąd. – Są nierozważni.

Jedna z kaczuszek słysząc, co mówi kogut, podpłynęła do brzegu i powiedziała:

- Nie czyńcie nas winnymi za wasze własne ograniczenia.


 Niech ci się nie wydaje, że kura się myliła. Nie osądzaj też koguta. 
Nie wierz przemądrzałym i zachowującym się prowokacyjnie kaczkom.

Żaden z tych osobników nie jest w błędzie. 
Każdy z nich patrzy na rzeczywistość z własnego punktu widzenia. 
Jedynym błędem popełnianym  prawie zawsze, jest przekonanie, że mój punkt widzenia kryje w sobie jedyną prawdę.

Głuchemu zawsze się wydaje, że ci, co tańczą, są szaleni.

 
Jorge Bucay 
“Pozwól, że Ci opowiem… bajki, które nauczyły mnie, jak żyć "



piątek, 26 grudnia 2014

Krąg radości...

“Któregoś ranka, a było to nie tak dawno temu, pewien rolnik stanął przed klasztorną bramą i energicznie zastukał. Kiedy brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi, chłop z uśmiechem pokazał mu kiść dorodnych winogron.
– Bracie furtianie, czy wiesz, komu chcę podarować tę kiść winogron, najpiękniejszą z całej mojej winnicy? – zapytał.
– Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych.
– Nie. Tobie!
– Mnie? Furtian aż się zarumienił z radości. – Naprawdę chcesz mi ją dać?
– Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry, uprzejmy i pomagałeś mi, kiedy cię o to prosiłem. Chciałbym, żeby ta kiść winogron sprawiła ci trochę radości.
Niekłamane szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiło przyjemność także rolnikowi.
Brat furtian ostrożnie wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek. Rzeczywiście, była  to cudowna, wspaniała kiść. W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł:
– A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości?
Wziął kiść i zaniósł ją opatowi. Opat był uszczęśliwiony. Ale nagle przypomniał sobie, że w klasztorze jest stary, chory zakonnik i pomyślał:
‘Zaniosę mu te winogrona, może poczuje się trochę lepiej.’ I tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę. Jednak nie pozostała długo w celi chorego brata, który posłał ją bratu kucharzowi, pocącemu się cały dzień przy garnkach. Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi ( aby i jemu sprawić trochę radości ), który z kolei zaniósł je najmłodszemu bratu w klasztorze, a ten ofiarował je komuś innemu, a ten inny jeszcze komuś innemu. Wreszcie, wędrując od zakonnika do zakonnika kiść winogron powróciła do furtiana ( aby dać mu trochę radości ). 
Tak zamknął się ten krąg. Krąg radości.

Nie czekaj, aż rozpocznie  kto inny. To do ciebie dzisiaj należy zainicjowanie kręgu radości. Często wystarczy mała, malutka iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny ciężar. Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać.
Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie: to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie. To jedyne przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia, im więcej się wydaje; podaruj ją, rzuć daleko od siebie, rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie, wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas.”
Bruno Ferrero 
 

poniedziałek, 14 lipca 2014

Krótkie przypowieści...

 “Król poszedł do swego ogrodu i zastał tam więdnące i umierające drzewa, krzewy i kwiaty. Dąb powiedział mu, że umiera, gdyż nie może być tak wysoki jak sosna. 
Gdy zwrócił się do sosny, dowiedział się, że więdnie ona, gdyż nie może znieść, że nie ma takich winogron jak winorośl.  A winorośl umiera, ponieważ nie może kwitnąć jak róża. 
W końcu znalazł jedną roślinę kwitnącą i świeżą jak zawsze -  był to bratek. 
Na swoje pytanie król otrzymał taką odpowiedź: 
- Uznałem, że gdy posadziłeś mnie, chciałeś, żebym to ja wyrósł. Gdybyś chciał dąb, winorośl czy różę, posadziłbyś je. 
A więc pomyślałem:
 jeśli mogę być tym, czym jestem, spróbuję być tym najlepiej jak potrafię. Nie mogę być nikim innym, tylko tym, czym jestem. 
I staram się być tym czym jestem, na tyle, na ile potrafię.








środa, 28 maja 2014

Wewnętrzna przemiana...


Mysz była ciągle zgnębiona z powodu swojego strachu przed kotem.
Pewien czarodziej ulitował się nad nią i przemienił ją w kota. Ale wtedy zaczęła obawiać się psa.
Więc czarodziej przemienił ją w psa. Wtedy zaczęła się bać pantery.
Więc czarodziej przemienił ją w panterę. Po tym była pełna strachu przed myśliwym.
W tym momencie czarodziej rozłożył ręce.
Przemienił ją z powrotem w mysz mówiąc: „Nic nie pomoże, ponieważ wciąż masz serce myszy”.
Modlitwa żaby- Anthony de Mello


czwartek, 15 maja 2014

Krótkie przypowieści...

Trzech mężczyzn kłóciło się o imię Boga. Każdy z nich twierdził, że to właśnie jego religia odnalazła prawdziwe imię, a wszystkie inne się mylą. Dyskusja trwała już od dłuższego czasu, ale panowie nie potrafili dojść do porozumienia. Każdy uważał, że ma rację.

Pobliską ścieżką szła staruszka, która wracała do domu. W wielkim wiklinowym koszu niosła warzywa zakupione wcześniej na targu. W pewnym momencie potknęła się o kamień i przewróciła. Warzywa rozsypały się po ziemi. Dyskutujący mężczyźni byli tak zaabsorbowani sobą, że nie zauważyli zdarzenia.

W tej chwili pojawił się Bóg i pochylił nad staruszką. Pomógł jej wstać i pozbierać rozsypane warzywa. Kobieta podziękowała i ruszyła w dalszą drogę, a Bóg spojrzał pochmurnie na mężczyzn.

- Dlaczego kłócicie się o imię Boga – zapytał nie zdradzając swojej prawdziwej natury. – Przecież to nie ma znaczenia, jakiego słowa używacie zwracając się do Niego. Zamiast marnować życie na rozważania o nieistotnych kwestiach, lepiej zastanówcie się, czy dobrze korzystacie z czasu, którym dysponujecie na tym świecie.


piątek, 9 maja 2014

Opowieść z morałem...

Pewnego dnia biedny wioślarz przewoził swoją łodzią przez rzekę uczonego w piśmie mężczyznę. Podczas podróży mieli okazję porozmawiać.
Uczony wymienił wiele świętych tekstów i zapytał wioślarza, czy ten je studiował. Kiedy wioślarz zaprzeczył, uczony powiedział:
- Zmarnowałeś połowę swojego życia.
Dyskusja toczyła się dalej. W pewnym momencie łódź zaczęła przeciekać i woda szybko wypełniała jej wnętrze. Widząc to wioślarz zapytał uczonego:
- Panie, umiesz pływać?
Uczony odparł:
- Przeczytałem kilka książek o pływaniu i posiadam wiele informacji na ten temat, ale nie umiem pływać.
- Zatem całe twoje życie poszło na marne – powiedział wioślarz. – Łódź zaraz zatonie.

Teoretyczna wiedza uczonego na nic się zdała. Jeśli chcesz przejść przez rozległy ocean ziemskiego życia i doświadczać pełnego szczęścia, nie poprzestawaj na teorii. Żyj w pełni. Tylko w ten sposób twoja egzystencja będzie miała sens.

wtorek, 25 marca 2014

Krótkie przypowieści...


Dwa podróżujące anioły zatrzymały się na noc w domu bogatej rodziny.

Rodzina była niegrzeczna i odmówiła aniołom nocowania w pokoju dla gości, który znajdował się w ich rezydencji. W zamian za to anioły dostały miejsce w małej, zimnej piwnicy. Po przygotowaniu sobie miejsca do spania na twardej podłodze, starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i naprawił ją. Kiedy młodszy anioł zapytał dlaczego to zrobił, starszy odpowiedział:


"Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają."


Następnej nocy anioły przybyły do biednego, ale bardzo gościnnego domu farmera i jego żony, by tam odpocząć. Po tym jak farmer podzielił się, resztą jedzenia jaką miał, pozwolił spać aniołom w ich własnym łóżku, gdzie mogły sobie odpocząć. Kiedy następnego dnia wstało słońce, anioły znalazły farmera i jego żonę zapłakanych. Ich jedyna krowa, której mleko było ich jedynym dochodem, leżała martwa na polu.

Młodszy anioł, był w szoku i zapytał starszego anioła: "Jak mogłeś do tego dopuścić? Pierwsza rodzina miała wszystko i pomogłeś im" - oskarżył. "Druga rodzina miała niewiele i dzieliła się tym co miała, a ty pozwoliłeś, żeby ich jedyna krowa zdechła".


"Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają" odpowiedział starszy anioł.

"Kiedy spędziliśmy noc w piwnicy tej rezydencji, zauważyłem że w tej dziurze w ścianie było schowane złoto. Od czasu kiedy właściciel się dorobił stał się chciwcem niechętnym do tego by dzielić się swoją fortuną, w związku z czym zakleiłem tę dziurę w ścianie, by nie mógł znaleźć złota znajdującego się tam. W noc, którą spędziliśmy w domu biednego farmera, Anioł Śmierci przyszedł po jego żonę. W zamian za nią dałem mu ich krowę. 
RZECZY NIE ZAWSZE SĄ TAKIE NA JAKIE WYGLĄDAJĄ ."


Osobiście na każdym kroku się o tym przekonuję...jak pozory mogą zmylić...
a zbyt szybkie i pochopne ocenianie wywołać dużo szkody ,
a co najważniejsze  skrzywdzić drugą osobę...



piątek, 28 lutego 2014

Krótkie przypowieści...


"Wyglądając przez okno wychodzące na rynek, mistrz spostrzegł jednego ze swoich uczniów. Był to   Haikel, który szedł w pośpiechu bardzo czymś zaaferowany. Mistrz zawołał na niego i poprosił go do siebie.

wtorek, 11 lutego 2014

Chodź opowiem Ci bajeczkę...

        
BAJKA O SZCZĘŚCIU

     W krainie pąsowych lasów i lazurowych łąk, gdzie niebo jest blado różowe, a chmurki wyglądają jak puchary lodów waniliowych, mieszka sobie Szczęście. Szczęście jest maleńkie niczym mrówka i mieni się kolorami tęczy, a gdziekolwiek się pojawia, wszystko staje się piękniejsze.
Pewnego razu Szczęście spotkało na swej drodze bardzo smutną postać. Była ona szara, posępna i wcale się nie uśmiechała.
-Kim jesteś?-zapytało Szczęście.

sobota, 25 stycznia 2014

Krótkie przypowieści ..

Pewien kalif leżał złożony śmiertelną chorobą na swoim aksamitnym posłaniu. Najlepsi lekarze czuwający przy jego łożu byli zgodni co do tego, że tylko jedna rzecz może uratować chorego: należy podłożyć pod jego głowę koszulę szczęśliwego człowieka.

Natychmiast do wszystkich miast, wsi i osad rozesłano posłańców, aby znaleźli szczęśliwego człowieka. Po długich poszukiwaniach, gdy już prawie stracono nadzieję na powodzenie, posłańcy znaleźli pastucha, który śmiał się i śpiewał doglądając swych owiec.

„Czy jesteś szczęśliwy?” - zapytali.

wtorek, 10 grudnia 2013

Anthony de Mello - krótkie przypowieści...

Nasruddin został pierwszym ministrem króla.
Pewnego razu, kiedy przechadzał się po pałacu,
zobaczył po raz pierwszy w życiu królewskiego sokoła.
Do tej pory Nasruddin nigdy nie widział takiego gołębia.
Wziął więc nożyce i poprzycinał pazury, skrzydła
i dziób sokoła.
- Teraz wyglądasz na ptaka jak należy – powiedział.
Twój opiekun wcale się o ciebie nie troszczył.

Biada ludziom religijnym, którzy nie znają innego świata niż ten,
w którym żyją, i nie mają nic do nauczenia się od ludzi,
z którymi rozmawiają.

***

wtorek, 26 listopada 2013

Krótkie przypowieści...

Pewien ptak codziennie chronił się w suchych gałęziach drzewa,
stojącego pośród rozległego pustynnego krajobrazu.
Razu pewnego trąba powietrzna wyrwała drzewo z korzeniami, i
biedny ptak musiał przelecieć aż  sto długich mil, zanim, wyczerpany,  znalazł
sobie nowe schronienie.
Gdy wreszcie, po długim locie dotarł do gęstego lasu,
znalazł tam niezliczone drzewa, które uginały się od owoców…
- Gdyby uschnięte drzewo ocalało, nic nie skłoniłoby ptaka, by
wyrzekł się bezpieczeństwa i poszybował w przestworza.

Nieszczęścia mogą prowadzić do rozwoju.
Trzeba tylko zrozumieć lekcję jaka się w nich kryje.

 / A. de Mello /