środa, 19 września 2012

10% społeczeństwa ?


Ze zdziwieniem stwierdziłam że bez problemu przeczytałam ten tekst :) I cieszy mnie to ogromnie :) Tylko 10% ? No, no...:)
A jak Wam poszło ? :)

niedziela, 16 września 2012

Wrześniowy stosik...

I znowu powstał stosik nowych nabytków . 
Dzielę się tradycyjnie nowościami w mej biblioteczce,  cóż my tam mamy ?:

Pierwszy zestaw z wyprzedaży w Księgarni Edyp


Tajemnica Bladego Konia - Agata Christie
Tajemnica Edwina Drooda - Charles Dickens
Wenecja Vivaldiego -  Laurel Corona
Wielka księga Science Fiction tom 1 - zbiór opowiadań

...Czyli dwie tajemnice w mistrzowskim wydaniu , podróż do Wenecji i wszelkie chwyty dozwolone w księdze  Science Fiction...

a wszystkie pozycje po 10 zł. w/g mnie to super okazja , jedynie Wenecja troszkę uszkodzoną okładkę miała ale to szczegół - i już zaklejone.

Drugi zestaw , uzbierał się z zakupów w Merlinie :


Po Północy -  Teresa Medeiros
Wojny Świata Wynurzonego tom.1 - sekta zabójców -  Licia Troisi
Katarzyna Wielka .Gra o władzę -Ewa Stachniak
Córka Krwawych . Czarne kamienie księga 1 - Anne Bishop
Caryca - Ellen Alpsten

Wojny świata wynurzonego i Córka krwawych - kusiły mnie już od dawna , zobaczymy... .Zamówiłam na razie po I tomie, jak mi nie przypadnie gustu to poprzestanę na nich ale jak mi się spodoba to ...chyba nie muszę kończyć ? :)
W stosiku znalazło się miejsce także i na dwie Caryce - Katarzynę Wielką i  Katarzynę I, obydwie miały niezwykłe życie i są bardzo ciekawymi postaciami historycznymi.
Dodatkowo mały bonus od Księgarni - kupon  10 % rabatu

A na koniec książka z udanej wymiany z BlueEyedGirl
Pielgrzym czyli  o wędrówka  życia ,szlakiem św, Jakuba do sanktuarium w Santiago de Compostela.






 I jak Wam się podobają moje nowe nabytki ?
Widzicie tu cosik dla siebie ?
A może już czytaliście którąś z tych książek ? W takim razie proszę, podzielcie się wrażeniami :)





































piątek, 14 września 2012

Krwawe nadzienie

Tametown to małe amerykańskie miasteczko  znane z wzorowych gospodyń domowych rodem ze Stepford . Na jego przedmieściach króluje elita rodzin podtrzymujących tradycję z lat pięćdziesiątych . Wzorowe ,zadbane i gospodarne żony których jedynym zmartwieniem jest sterylna czystość, idealny wygląd i  smaczny posiłek ,rywalizują ze sobą o miano najlepszej gospodyni domowej . Jedną z  tych kobiet jest Stacy Robertson, żyjąca pod ciągłą presją aby  być najdoskonalszą  ze wszystkich  żon , z zawiścią patrzy ona na wyimaginowane zalety swych konkurentek i popada w przygnębienie z powodu błahostek  które zakłócają jej wyobrażenie o idealnej gospodyni. Jej życie towarzyskie ogranicza się jedynie do wymiany plotek w pobliskim sklepiku lub spotkań  z sąsiadkami gdzie wymieniają się zasłyszanymi nowościami dotyczącymi mieszkańców Tametown. Podczas jednego z sąsiedzkich grillowych spotkań organizowanych w domu państwa Robertson , dochodzi do niespodziewanych spięć pomiędzy sąsiadami , odsłaniając tym samym  wstydliwe niedoskonałości kryjące się pod fasadą wzajemnych uprzejmości. Od tej pory Stacy stopniowo traci kontrolę nad swym uporządkowanym życiem, do którego coraz częściej wdzierają się skrzętnie ukryte w podświadomości wspomnienia o brutalnym morderstwie, którego była świadkiem jako mała dziewczynka. Coroczny Dzień Smacznego Placka staje się przełomem który na zawsze odmieni jej życie, wygrana  w tym konkursie staje się jej obsesją a ostateczne rozczarowanie powodem  krwawych wydarzeń które  będą szaleńczą kulminacją gwałtownych  zmian - zarówno  w życiu bohaterki jak i mieszkańców miasteczka.

 "Krwawe nadzienie" ukazało się nakładem wydawnictwa Novae Res które powstało z myślą o wyróżnieniu polskiej literatury " dla dobra polskiej książki i polskiego czytelnictwa" jak możemy przeczytać na stronie wydawnictwa.  W myśl przysłowia " cudze chwalicie , swego nie znacie" Novae Res skupia się głównie na promowaniu utalentowanych polskich debiutantów, którzy nie mieli jeszcze okazji zaistnieć na wydawniczym rynku.  Właśnie takim nowym talentem jest niechybnie Bartosz Kaiser , autor omawianej powieści - niestety mimo iż poświęciłam na to sporo czasu nigdzie nie znalazłam żadnej informacji na jego temat. W tej sytuacji mamy " autora widmo " znanego jedynie z nazwiska które równie dobrze może być pseudonimem. Mam nadzieję ze wydawnictwo nadrobi  gafę i ujawni informacje dotyczące tego autora, który na pewno zasługuje na uwagę.

 Pan Kaiser , zgrabnie manewrując pomiędzy perfekcyjnymi żonami przedstawił wizję pozornie idealnych amerykańskich rodzin zamkniętych w swoim sterylnym świecie, gdzie jakakolwiek odmienność jest niemile widziana. W tym życzliwym wydawałoby się społeczeństwie , tłumione na co dzień emocje w krytycznym momencie wybuchają niczym wulkan, tak  jak miało to miejsce  w przypadku Stacy . Prowadzą do zerwania masek, i na krótką chwilę zanim wszystko wróci do normy  możemy oglądać prawdziwe oblicze " idealnej rodziny " . Autor umiejętnie ukazuje stopniowy rozkład psychiczny jakiemu ulega nasza bohaterka po takim właśnie wstrząsającym wydarzeniu. Budując napięcie,niepostrzeżenie wprowadza element zaskoczenia sygnalizujący że coś jest nie tak, kiedy to nagle nikt nie potępia zbrodniczego czynu bohaterki a wręcz ją za to chwali. Czyżby autor poszedł na łatwiznę i tak płytko potraktował tą sytuację ?  Nic bardziej mylnego w ten sposób  z wątku kryminalnego zgrabnie przechodzi w psychologiczny który prowadzi....no właśnie , tego nie zdradzę aby nie psuć zakończenia.Podpowiem tylko że mroczne strony naszego umysłu odgrywają tu dużą rolę. Początkowo jak już wspomniałam na początku ,autor nawiązuje  do małomiasteczkowego klimatu "Żon ze Stepford ", czego nie sposób nie zauważyć ale jest to celowe i późniejsze szalone wydarzenia mają z tym ścisły związek. Podsumowując -książkę czytało mi się bardzo dobrze, szybko , napisana jest prostym przejrzystym stylem - momentami miałam wrażenie że autor robi  mi "wodę z mózgu" ale zapewniam że w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Ale żeby nie było tak słodko - byłam  rozczarowana zakończeniem, moim zdaniem było zbyt krótkie i niedopowiedziane tak jakby autor nie do końca wiedział jak to zrobić lecz  może się mylę i zrobił to celowo licząc na wyobraźnię czytelników . Ja oczekiwałam szerszego wyjaśnienia niektórych wątków i to w zasadzie jest jedyne moje zastrzeżenie do tej powieści .. .Ach i wspomnę tylko że w trakcie czytania miałam diabelską ochotę na ciasto czekoladowe , które całkiem nieświadomie sporo namieszało w fabule.

"Krwawe nadzienie" polecam osobom preferującym polską literaturę , ciekawych nowych rodzimych  talentów  . Jest to powieść o ukrytym szaleństwie, zdradzie, więzach rodzinnych , przyjaźni,  i zagadkach ludzkiego umysłu . Myślę że w  tej wielowarstwowej fabule zarówno miłośnicy kryminału jak i powieści psychologicznej znajdą  coś dla siebie.


 - Widziałaś, co się tam działo, to cyrk...Żyjemy dla zmywania, mycia podłóg i gotowania. Nie mamy dzieci, jesteśmy jak roboty, jak pieprzone roboty z pieprzonego Stepford!

Dopisek z dnia 18.09.2012r :

Oficjalnie informuję iż do Bartosza Kaisera  doszło nasze utyskiwanie na brak informacji o nim  i odsłonił rąbka tajemnicy dotyczącej swojej osoby. Już nie jest autorem -widmo , gdyż wiemy że mieszka w Lęborku , studiuje w Sopocie i za miesiąc będzie miał 20 lat :)
Poniżej namiary na świeżo założonego bloga autora :

środa, 12 września 2012

InterŚwiat

Na odwrocie okładki książki "InterŚwiat" czytamy : " Mistrz opowieści, Neil Gaiman i nagrodzony Emmy pisarz science fiction Michael Reaves połączyli swe siły i stworzyli niesamowitą historię o magii, nauce , honorze i przeznaczeniu pewnego wyjątkowego chłopca - i innych jemu podobnych "  Po takiej zachęcie nie pozostaje nic innego jak przeczytać tą wyjątkowa  z opisu książkę , zwłaszcza dla miłośników gatunku jak i Neila Gaimana to wydawałoby się pozycja obowiązkowa. Czy tak jest w istocie ? Neila Gaimana myślę nie trzeba przedstawiać , do tej pory przeczytałam   trzy powieści tegoż autora - rewelacyjną " Nigdziebądź" , "Dobry Omen" napisaną wraz z Terrym Pratchettem oraz "Gwiezdny pył " ( mimochodem-ekranizacja podobała mi się dużo bardziej niż książka ) Autor znany jest również z takich tytułów jak "Karolina " czy "Amerykańscy Bogowie" a w Conditionery of Literary Biography wymieniany jest jako jeden z najwybitniejszych pisarzy fantasy.  Jest także autorem scenariuszy m.in do filmu Beowulf  z 2007 r  czy serialu BBC Nigdziebądź , na podstawie jego powieści.
 Niestety, drugi z panów Michael Reaves kompletnie nie był mi znany ,więc zajrzałam do Wikipedii   i ujrzałam taką oto lakoniczną  informację " amerykański pisarz, scenarzysta i producent. Jest autorem kilkunastu powieści fantastyczno-naukowych. Tworzy scenariusze do seriali telewizyjnych i filmów animowanych."  Kompletnie nic mi to nie powiedziało, jakich książek , których seriali ?  Praktycznie nic się o tym panu nie dowiedziałam, pogrzebałam dalej i  okazało się że  nazwisko Michaela Reavesa pojawia się głównie przy książkach z cyklu Gwiezdne Wojny oraz jako współscenarzysty popularnych seriali animowanych m.in Batmana iTransformers wyświetlanych także i w Polsce.  Stąd wspomniana na wstępie telewizyjna nagroda Emmy za najlepszy scenariusz  .

Czyli do napisania tej książki zasiadło dwóch wytrawnych autorów specjalizujących się w  jednym  z moich ulubionych gatunków : fantastyczno-przygodowym. Czy udało im się stworzyć wyjątkową , zapadającą w pamięć powieść ? Postaram się obiektywnie opisać  uczucia , jakie miałam w czasie oraz po zakończeniu czytania. 

Jest to powieść ze wspomnianego już gatunku fantastyczno-przygodowego , przyznam że do sięgnięcia po ta książkę skłoniło mnie  w dużej mierze nazwisko Neila Gaimana , fakt ze jest to powieść głównie skierowana do młodego odbiorcy domyśliłam się po okładce bo w opisie nie było o tym mowy. Nie przeszkadzało mi to ponieważ lubię dobre książki młodzieżowe a nazwisko autora świadczyło na jej korzyść.

Joey Harkera w zasadzie nic nie wyróżnia,  byłby przeciętnym chłopcem gdyby nie pewna niezwykła przypadłość....Joey  potrafi zgubić się nawet we własnym domu . Jest to  zabawne  do momentu gdy chłopak gubi się na dobre...przechodząc do innego wymiaru. Okazuje się że włada duża zdolnością , dzięki której może podróżować pomiędzy różnymi wymiarami i alternatywnymi światami. O jego moc zabiegają dwie potężne frakcje Binarium oraz Rząd RUN, przebywające ze sobą w konflikcie .Zrobią one wszystko aby ją kontrolować i wykorzystać w niecnym celu .Jest też trzecia organizacja, tytułowy InterŚwiat mająca za zadanie zachowanie równowagi pomiędzy wszystkimi światami . Joey dołącza do tej ostatniej, gdzie poznaje  różne wersje samego siebie , różniące się wiekiem i  cechami charakterystycznymi dla danych alternatywnych światów. Organizacja ta jest złożona wyłącznie z takich Joeyów obdarzonych  nieprzeciętnymi zdolnościami . Nasz Joey ,zaczyna intensywne szkolenie aby nabyć wiedzę potrzebną do walki z pozostałymi wrogimi siłami ,które czerpią  swą siłę z magii (Rząd RUN  ) oraz z nauki ( Binarium ), w InterŚwiecie natomiast korzysta się z obu tych sił...

W książce można napotkać kilka oryginalnych pomysłów dotyczących Aniołów i Wilkołaków - jako innych wersji Joeya pochodzących z alternatywnych rzeczywistości czy też tajnego stowarzyszenia Illuminatów jako wrogich szpiegów, rządzących zza kulis   Sama fabuła niosła ze sobą duży potencjał - alternatywne Ziemie , wędrówki między wymiarami , to jest coś co bardzo lubię i chyba dlatego spodziewałam się czegoś bardziej porywającego. Niestety historia Joeya i jemu podobnych wcieleń nie wciągnęła mnie , więcej - momentami się nudziłam i dalej czytałam tylko po to aby tę historię dokończyć. Neil Gaiman ma swój niepowtarzalny styl do którego przyzwyczaił mnie w poprzednich powieściach  ale gdy porównam Nigdziebadź do InterŚwiata to jakbym widziała niebo a ziemię. Oczywiście InterŚwiat jest tu skierowany do innych odbiorców ale uważam że ręka mistrza powinna być widoczna bez względu na to co pisze, być może pan Gaiman nie powinien jednak współtworzyć na spółę i ograniczyć się do indywidualnych projektów.  Jako ciekawostkę , wspomnę iz pierwotnie autorzy chcieli aby pomysł był wykorzystany w serialu telewizyjnym jako " zabawna telewizyjna przygodówka" jednak nie udało im się nikogo tym zainteresować i w efekcie powstała ta książka. Moim zdaniem mieli bardzo fajny pomysł i taki serial mógłby  się spodobać , a  książka może byłaby znacznie lepsza gdyby od początku miała być powieścią  a nie scenariuszem.
Nie skreślam tej książki całkowicie, określam ją jedynie jako lekką, prostą historię skierowaną do młodego czytelnika lub dla fanów Neila Gaimana ewentualnie  Michaela Reavesa . 

ps. Mam wielka prośbę dotyczącą spraw technicznych , pojawiły sie sygnały od niektórych bloggerów że cos  z moja stroną jest nie tak,   na tekst zachodzą obrazki i przez to jest nieczytelny. Tylko że u  jednych ten problem występuje a u innych nie . Proszę osoby odwiedzające mnie  o podanie , jak jest u Was ?


sobota, 8 września 2012

Dzień życzliwości potrzebuje wsparcia :)


Śmigając dziś po necie , trafiłam na stronkę promującą ŻYCZLIWOŚĆ zaciekawiła mnie więc od razu dzielę się z Wami tą informacją- poniżej fragment przesłania :

"Biuro Promocji Miasta Wrocław , we współpracy z wrocławskimi uczelniami wyższymi oraz licznymi partnerami, od 2006 roku realizuje kampanię promocyjną pod hasłem Dzień Życzliwości. Znajdź się wśród życzliwych. Jej celem jest promocja życzliwości, zachęcanie do czynienia dobra wobec siebie nawzajem, a także budowanie wizerunku Wrocławia jako miasta ludzi życzliwych. Obchody Dnia Życzliwości odbywają się we Wrocławiu zawsze 21 listopada, teraz chcielibyśmy, aby swoim zasięgiem objęły całą Polskę.
Obecnie takie słowa, jak przychylność, uczynność, sympatia zniknęły z języka mediów czy wypowiedzi osób publicznych. Zastąpiły je: rywalizacja, konkurencja, indywidualizm. Aby nie dopuścić do całkowitego odwrócenia się od drugiego człowieka, nie zapominajmy, że wzajemny szacunek i otwartość przynoszą natychmiastowe rezultaty – sprawiają, że to, co robimy daje nam większą satysfakcję i motywuje do dalszego działania. Szanując bowiem cudze starania sprawiamy, że inni doceniają i szanują nasze.
Pomysł, aby uczcić życzliwość zrodził się właśnie ze sprzeciwu wobec ordynarności otaczającego nas świata. Data 21 listopada zaś jest dobra jak każda inna – życzliwym najlepiej jest być przecież codziennie."

Wiadomo nie od dziś że wśród bloggerów jest takich osób mnóstwo, zachęcam do wejścia na tą stronkę klik :)  i wypełnienia formularza aby pomóc  zebrać 100 tys. podpisów pod projektem ustawy, by 21 listopada stał się oficjalnym Dniem Życzliwości!


A jak Wy , czy obserwujecie  zanik życzliwości w swoim otoczeniu ? Czy naprawdę kultura dnia codziennego jest w zaniku ? Co z tym robić ? Tak sobie myślę że najpierw trzeba zacząć od siebie i od t.zw drobiazgów które wbrew pozorom mają wpływ na nasze samopoczucie i które procentują np. gdy ktoś uśmiechnie się z życzliwością do nas ot tak bez powodu, czy nie robi nam się od razu przyjemniej i nie chcemy  podzielić się tym uśmiechem z kolejną osobą ? Taki drobiazg a może wpłynąć na nasze samopoczucie i dzień będzie inny , czy zdarzyła się Wam taka zmiana? Bo mnie tak :)  Nie trzeba zaraz rzucać się wszystkim wokół na szyję , wystarczy zwykły drobny gest - drobny dla nas a dla drugiej osoby może okazać się czymś wyjątkowym :)





„Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu.”
- Mariusz Szczygieł - cytat z książki Zrób sobie raj 

wtorek, 4 września 2012

Cytat tygodnia...

„Dobre czytadło to podstawa długiego życia, jak krzyżówka: odpręża, bawi, reguluje tętno, uspokaja nerwy. Koi smutki, budzi nadzieję, kołysze do snu. I pobudza produkcje endorfin”

Urszula Jarosz, Jerzy Gracz, cytat z książki "Ona i on. Całkiem zwyczajna historia"

I jak tu się nie zgodzić moi drodzy z tym cytatem ? :)


niedziela, 2 września 2012

Sierpniowy stosik...


Pod wpływem informacji o przecenach i promocjach w sklepie internet.  Gildia  dokonałam kilka zakupów widocznych poniżej. Dawno już nic nowego nie dodawałam do mojej biblioteczki, ostatni większy zakup zrobiłam w maju. Spowodowane było to postanowieniem nadrobienia zaległości w czytaniu książek już zakupionych i leżących na półkach. Ale że zawsze jest jakieś ale , nowe pozycje w biblioteczce są zawsze mile widziane i tak oto zawitały do mnie te oto książki :







Conor Kostick. Kroniki Awatarów #3 - Edda./  brakowało mi tego III tomu do kolekcji




Tony Gonzales. EVE #1 - Era empireum./ już od dawna miałam tę książkę na oku 




Raymond E. Feist, Janny Wurts. Imperium #2 - Sługa Imperium./ mam tom I i powoli uzupełniam pozostałe




Anne Rice. Mumia./ przyznaję ze nie czytałam jeszcze żadnej powieści tej autorki i jestem ciekawa wrażeń




Terry Pratchett. Dysk (wyd. 2011)./ kolejny tom z serii Dysku do kolekcji




Brian D'Amato. Królestwo Słońca. Księga 1. Część 1./ zainteresowała mnie różnorodność fabuły od historycznej do science-fiction




Brian D'Amato. Królestwo Słońca. Księga 1. Część 2./ j.w




Jane Austen. Perswazje./ do kolekcji brakowało mi jedynie tej książki Jane




Agata Christie. Zło czai się wszędzie./ królowa kryminału ma u mnie osobną półkę




Bartosz Kaiser. Krwawe nadzienie./ zakup pod wpływem impulsu 




Patricia Briggs. Mercedes Thompson - Zrodzony ze srebra./ kolejny tom z serii o Mercedes Thompson do kolekcji




Malcolm Gladwell. Co widział pies i inne przygody./  zakup planowany jako prezent dla męża , choć i ja na tym skorzystam :)




A jak tam u Was z nowymi nabytkami ? Czy jest w tym moim stosiku coś , co chcielibyście przeczytać ?





A może już coś czytaliście , w takim razie bardzo proszę o krótką opinię :)