Polinezyjczycy mówią, że świat powstał wtedy, gdy Taaora – tak nazywają Stwórcę – przebudził się i odkrył, że znajduje się w skorupie. Wówczas rozciągnął się i ją rozbił. Tak powstała Ziemia. Taaora rósł nadal i po pewnym czasie odkrył, że znajduje się w kolejnej skorupie. Rozciągając się, znowu ją rozbił i tak powstał Księżyc. Niemniej Taaora wciąż rósł i wkrótce odkrył, że ogranicza go jeszcze jedna skorupa. Kiedy ją rozbił, powstały gwiazdy.Mark Nepo " Mała księga przebudzenia"
Ta starożytna opowieść Polinezyjczyków ukazuje nam proces nabywania mądrości, zachodzący poprzez rozbijanie kolejnych, ograniczających nas skorup. Cząsteczka Boga rozwija się w nas, aż zaczyna jej brakować miejsca, a wtedy znany nam świat ulega zniszczeniu, byśmy mogli narodzić się na nowo.
Tak oto życie okazuje się niczym innym jak byciem sobą, aż przestaniemy się mieścić w naszej jaźni i, podobnie jak Taaora w swojej skorupie, musimy przełamać swoje ograniczenia, po to, by mogła narodzić się nasza kolejna jaźń. W ten sposób pozbywamy się swoich poglądów na temat świata – nie dlatego, że są one fałszywe, ale dlatego, że każdy z nich spełnia swoje zadanie do czasu, aż się rozwiniemy i przestaniemy go potrzebować.
sobota, 1 listopada 2014
Wyjść ze skorupy...
czwartek, 30 października 2014
Gadżet ...i punkt widzenia...
Jedyną rzeczą jaką mam naprawdę [...],
jest moje własne życie i mój własny punkt widzenia.
Krzysztof Kieślowski
***
Punkt widzenia dziecka.
Wszyscy go kiedyś znali, ale oddaliliśmy się od niego tak bardzo,
że trudno nam znowu do niego powrócić.
Agata Christie
***
Są dwie linie, linia serca, linia mienia…
I daj Boże, żeby biegły równolegle…
Ale bywa – któraś zboczy i się przetną…
Po przecięciu pozostaje tylko punkt…
Ludzie mówią, że ten punkt, to punkt widzenia…
I daj Boże, żeby biegły równolegle…
Ale bywa – któraś zboczy i się przetną…
Po przecięciu pozostaje tylko punkt…
Ludzie mówią, że ten punkt, to punkt widzenia…
Andrzej Poniedzielski
czwartek, 23 października 2014
Cytat tygodnia...
Gdy miałem sześć lat, zobaczyłem pewnego razu
wspaniały obrazek w książce opisującej puszczę dziewiczą. Książka nazywała
się "Historie prawdziwe". Obrazek przedstawiał węża boa, połykającego
drapieżne zwierzę. Oto kopia rysunku:
W książce było napisane: "Węże boa połykają w
całości schwytane zwierzęta. Następnie nie mogą się ruszać i śpią przez
sześć miesięcy, dopóki zdobycz nie zostanie strawiona".
Po obejrzeniu obrazka wiele myślałem o życiu
dżungli. Pod wpływem tych myśli udało mi się przy pomocy kredki stworzyć
mój pierwszy rysunek. Rysunek numer 1. Wyglądał on tak:
Pokazałem moje dzieło dorosłym i spytałem, czy ich przeraża.
- Dlaczego kapelusz miałby przerażać? - odpowiedzieli dorośli.
Mój obrazek nie przedstawiał kapelusza. To
był wąż boa, który trawił słonia. Narysowałem następnie przekrój węża, aby
dorośli mogli zrozumieć. Im zawsze trzeba tłumaczyć. Mój rysunek numer 2
wyglądał następująco:
Dorośli poradzili mi, abym porzucił rysowanie węży zamkniętych oraz otwartych i abym się raczej zajął geografią, historią, arytmetyką i gramatyką. W ten sposób. mając lat sześć, porzuciłem wspaniałą karierę malarską. Zraziłem się niepowodzeniem rysunku numer 1 i numer 2. Dorośli nigdy nie potrafią sami zrozumieć. A dzieci bardzo męczy konieczność stałego objaśniania. Musiałem wybrać sobie inny zawód: zostałem pilotem. Latałem po całym świecie i muszę przyznać, że znajomość geografii bardzo mi się przydała. Potrafiłem jednym rzutem oka odróżnić Chiny od Arizony. Ta wiedza oddaje duże usługi, szczególnie wówczas, gdy się błądzi nocą.
Zawód pilota dał mi okazję do licznych
spotkań z wieloma poważnymi ludźmi. Wiele czasu spędziłem z dorosłymi.
Obserwowałem ich z bliska. Lecz to nie zmieniło mej opinii o nich. Gdy
spotykałem dorosłą osobę, która wydawała mi się trochę mądrzejsza, robiłem
na niej doświadczenie z moim rysunkiem numer 1, który stale nosiłem przy
sobie. Chciałem wiedzieć, czy mam do czynienia z osobą rzeczywiście
pojętną. Lecz za każdym razem odpowiadano mi: - To jest kapelusz. - Wobec
tego nie rozmawiałem ani o wężach boa, ani o lasach dziewiczych, ani o
gwiazdach. Starałem się być na poziomie mego rozmówcy. Rozmawiałem o
brydżu, golfie, polityce i krawatach. A dorosły był zadowolony, że poznał
tak rozsądnego człowieka. Mały Książę -
Antoine de Saint Exupery
wtorek, 21 października 2014
WYZWOLENIE Z OGRANICZEŃ
Żyjąc w społeczeństwie uwikłani jesteśmy w wielką sieć ograniczeń i uzależnień. Musimy gdzieś mieszkać, coś jeść, posiadać rożne dobra dzięki którym można normalnie funkcjonować. Jednak to tylko powierzchowne wrażenie, albowiem w swoim własnym wnętrzu możemy czuć się całkowicie wolni, majętni i niczym nie skrępowani.Nad brzegiem Gangesu o wschodzie słońca spotkało się dwóch ludzi, którzy przyszli prosić rzekę o błogosławieństwo. Pierwszy człowiek był bardzo bogaty i wrzucił do rzeki garść drogocennych klejnotów. Drugi mężczyzna był biedakiem i nic materialnego nie posiadał. Nabrał dłońmi trochę wody z Gangesu i patrzył jak odbija się w niej słoneczny blask, potem rozwarł ręce i pozwolił aby woda powróciła do rzeki. To był dar płynący prosto z jego serca i chociaż sam niczego nie posiadał ofiarował świętej rzece lśnienie promieni słonecznych. A zatem wewnętrzne poczucie wolności zależy zawsze od nas samych.
Dobrym tego przykładem może być pewna przypowieść o bogactwie :
Analizując tę przypowieść można zauważyć, że kiedy jesteśmy pełni pragnień to sami zamykamy się przed naszym wyzwoleniem. Przykładając zbyt wielką wartość do dóbr doczesnych zamykamy się na bogactwo duchowe i bezpowrotnie je tracimy. Czynimy tak gdyż nasze serca są już zamknięte i zapełnione po brzegi; wszystko mamy i wszystko wiemy. Dopiero otwarcie serca i jego opróżnienie, aż do zapomnienia o sobie samym sprawia, że możemy nie tylko odnaleźć siebie, ale także dowiedzieć się kim jesteśmy w istocie.
Johannes Källman ( źródło )
piątek, 17 października 2014
Kiedy ostatni raz przywitałeś się ze swoją duszą?
Kiedy
ostatni raz czułeś, że wyrażasz swoją duszę?
Kiedy ostatni raz płakałeś
z radości?
Pisałeś wiersze?
Muzykowałeś?
Tańczyłeś w deszczu?
Upiekłeś
ciasto?
Malowałeś cokolwiek?
Naprawiłeś coś zepsutego?
Całowałeś
dziecko?
Przytuliłeś kota?
Wspiąłeś się na górę?
Pływałeś nago?
Spacerowałeś o świcie?
Grałeś na harmonijce?
Rozmawiałeś do białego
rana?
Kochałeś się godzinami... na plaży, w lesie?
Obcowałeś z naturą?
Kiedy ostatni raz siedziałeś w ciszy, zstępując do najgłębszych pokładów swej istoty?
Kiedy ostatni raz siedziałeś w ciszy, zstępując do najgłębszych pokładów swej istoty?
Kiedy ostatni raz przywitałeś się ze
swoją duszą?
piątek, 10 października 2014
sobota, 4 października 2014
Bez słów...
Jeżeli nie umiesz modlić się słowami,
Nie rozdzieraj szat
Ani głowy nie posypuj popiołem,
Ale módl się tak, jak umiesz,
Bez słów, jak drzewa, jak trawy, jak morza,
Które również zmawiają modlitwę bez słów.
Nie rozdzieraj szat
Ani głowy nie posypuj popiołem,
Ale módl się tak, jak umiesz,
Bez słów, jak drzewa, jak trawy, jak morza,
Które również zmawiają modlitwę bez słów.
Słowa są nieporadne, zawodne.
Nieokreślone i nieokreślające.
Są rozczarowaniem. Bolesną omylnością.
Módl się zatem bez słów,
Jak drzewo, jak trawa, jak morze…
Nieokreślone i nieokreślające.
Są rozczarowaniem. Bolesną omylnością.
Módl się zatem bez słów,
Jak drzewo, jak trawa, jak morze…
Roman Brandstaetter
Subskrybuj:
Posty (Atom)




